Dziennikarze o Firleju

"Firlej" - Jedyne miejsce we Wrocławiu gdzie wiem, że gdy przyjdę to nie będę znał ani jednej piosenki. W świecie komercji to bezcenne. Jedyne miejsce we Wrocławiu, w którym klient płaci, bo wie, że się należy."

Paweł Gołębski – Radio RAM

"Trochę z boku, trochę poza centrum. Bardzo dobrze, bo ci, którzy przychodzą do Firleja, szukają czegoś innego. Alternatywnego i awangardowego. Rockowego, elektronicznego i jazzowego. Teatralnego. Wszystkiego, co ciekawe, a niekoniecznie popularne. I znajdują. W przestrzeni na pozór bardziej eleganckiej od zwykłego klubu (te krzesełka...), ale przecież pełnej luzu. Warto czasem skręcić w Grabiszyńską, żeby usłyszeć i zobaczyć więcej.

Michał Raińczuk – Panorama Dolnośląska

"Firlej to miejsce, w którym schronienie mogą znaleźć artyści alternatywni. Nie zaś undergroundowi, bo tacy nie gwarantują wysokiego poziomu wykonawczego. Jego siła polega na dobrze wyważonym repertuarze. Klub wpisuje się w nisze pomiędzy nieco salonowym Impartem, a niezależnymi ośrodkami kultury prezentującymi często mało profesjonalne projekty. Zobaczyć w nim można zazwyczaj świadomych twórców próbujących wprowadzić widzów w odmienne stany świadomości przy użyciu oryginalnych form wyrazu."

Jakub Mazurkiewicz - Aktivist

"(..)oto pojawił się (a właściwie zdefiniował na nowo, bo istnieje przecież od dawna) na mapie miasta,
klub o jednoznacznie - jeśli idzie o propozycje muzyczne - awangardowym obliczu, mekka nonkonformistycznie usposobionych słuchaczy, oaza niepokoju dla uszu i reszty ciała."

Adam Domagała - Gazeta Wyborcza

Nietuzinkowi ludzie w nietuzinkowym miejscu – po obu stronach sceny. Oryginalne inaczej, nietuzinkowe, na poziomie, niebanalne.
A to wszystko w jednym miejscu - we wrocławskim Firleju.

Barbara Zielińska - Radio RMF

Zamknij to okno